Dobra chyba powoli lecę spać. Bartosz poszedł kimać, a dziś. W sumie za kilka h jedzie do Krakowa, na Children of Bodom. Widzimy się za 4 dni. Tak właściwie jest dobrze, bardzo:) I piszę z Joanną moją kochaną! Jutro jakoś o 13 idę na obiad, a potem spotkam się z Dżoanna i Klaudią? Prawdopodobnie :)
Wieczorem mamy zamiar z Dusią mknąć na rolki, nie ma co za 26 dni part2. Love!<3 Lepiej przemyślę dużo spraw i się ogarnę nie ma, co. Czasem mam ochotę pisać tu więcej lub na fbl, ale wiem że dużo osób to czyta. I ze szkoły i nie. Dlatego wolę lepiej nie. Chociaż mam w dupie wszystko, ale są rzeczy o których lepiej by niektóre pyski się nie dowiedziały. mam ochotę coś zjeść, obejrzeć film? ale nie mam sił.
dzień spędziłam cały z Bartoszem i w parku karmiłam moje ulubione - kaczki. I potem koło kielicha i spacer. Ah i obiado kolacja u mnie i robienie mamie itd. Dobra, dobra, dobra. Dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz